OD POMYSŁU DO REALIZACJI

Napisz, zadzwoń, przyjdź!

Udostępnij coś mądrego, a powiem Ci kim jesteś – o biznesowym potencjale LinkedIn

LinkedIn to kolejny serwis zaliczający się do mediów społecznościowych. W przeciwieństwie do Facebooka czy Instagrama wyróżnia go fakt, iż jest on skoncentrowany na tematach biznesowo-zawodowych. To właśnie tutaj najwięksi eksperci poszukują pracy, a potężne marki tylko śledzą kogo by tu zgarnąć w swoje szeregi. Czy warto więc tam komunikować? Tak, o ile wiemy na czym oprzemy nasz marketINg.

O LinkedInie słów kilka

LinkedIn, zwany potocznie „biznesowym Facebookiem” to międzynarodowy serwis społecznościowy wykorzystywany głównie do kontaktów zawodowo-biznesowych. Serwis ten został założony w grudniu 2002 roku w stanie Kalifornia, a dziś obecny jest już w ponad 200 krajach. Współcześnie LinkedIn może się pochwalić ponad 467 milionami założonych kont (z których aż 106 milionów jest stale używanych), a także możliwością skorzystania z 22 wersji językowych.

W Polsce portal ten zawitał w 2012 roku i do dziś zyskał 3,7 miliona użytkowników*, z czego 22% to osoby decyzyjne.  Najbardziej widoczna branża w tym kanale to branża produkcyjna oraz branża IT, a treści reklamowe platformy zdecydowanie częściej trafiają do mężczyzn.

 

Co lepsze? Konto firmowe czy konto osobiste?

Bazując na oficjalnych danych LinkedIna odpowiedź na to pytanie jest tylko jedna – w przypadku tej platformy lepiej sprawdzają się profile osobiste. Takie konta znacznie częściej angażują swoich odbiorców, a powodem może być fakt, iż my, jako odbiorcy, dokładnie wiemy kto do nas mówi po drugiej stronie. Nie oznacza to jednak, że konta firmowe to „sztuka dla sztuki” i w zasadzie nikt nie wie po co istnieją. Należy pamiętać, że strona firmowa na LinkedIn może także osiągać świetne wyniki, pod warunkiem, że uda się zaangażować pracowników w polecanie, komentowanie i udostępnianie treści. W takim przypadku pracownicy stają się ambasadorami marki, którzy promują treści firmowe wśród swoich, zróżnicowanych znajomych.

Zawitałem i co dalej?

Gdy już zawitasz na LinkedINie z pewnością zapytasz „no i co dalej?”. Zanim jednak odpowiemy sobie na to pytanie, podyskutujmy o tym, do czego tak naprawdę LinkedIn się przydaje. Po pierwsze, podobnie jak w przypadku Facebook’a, będzie to pozyskiwanie znajomych/kontaktów i budowanie relacji. Po drugie, LinkedIn pomoże nam w zwiększaniu widoczności naszej firmy w sieci, a także przyczyni się do pozyskania ruchu na stronie internetowej. Poza tym, w tym miejscu o wiele łatwiej znajdziemy profesjonalnego pracownika, a także będziemy mieli szansę w komentarzu wymienić zdanie z największymi profesjonalistami. Nie zapominajmy w tym wszystkim, jednak o tym, że my, jako marka także w swojej dziedzinie jesteśmy ekspertami. I tu pojawia się clou sprawy, gdyż po pojawieniu się na LinkedInie celem naszych działań winno być:

  • tworzenie treści biznesowych,
  • dzielenie się wiedzą związaną z działalnością firmy,
  • aktualizowanie zawodowych osiągnięć firmy,
  • pokazywanie swojej profesjonalnej strony. 

                Przykład konta biznesowego Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej. Izba publikuje posty związane z wydobyciem na świecie, tym samym stawiając siebie w roli eksperta.

 

W tworzeniu contentu na LinkedIna nie tylko istotna jest sama forma czy tematyka, ale i dzień dodawania postów. Z badań portalu wynika, że aktywność w serwisie zaczyna rosnąć w poniedziałek rano i spadać w czwartek wieczorem, a godzinowo największe ożywienie pojawia się:

  • o poranku (8:00 – 9:00), gdy użytkownicy delektując się aromantyczną kawą zamiast ciastek konsumują newsy,
  • po południu (12:00 – 14:00), gdy internauci w ramach urozmaicenia do obiadu przeglądają media społecznościowe,
  • wieczorem (20:00 – 21:00), gdy do scrollowania walla zabierają się menadżerowie i pracownicy wyższego szczebla, a także użytkownicy serwisu, którzy aktualnie poszukują zatrudnienia.

Poza tym bardzo ważna jest też częstotliwość i systematyczność dzielenia się treściami. Ze statystyk LinkedIna wynika, że użytkownicy, którzy publikują ok. 20 postów miesięcznie, docierają do 60% swoich obserwujących w sposób organiczny. Trzeba jednak pamiętać, że równie istotna jest też ich jakość, gdyż użytkownicy LinkedIna preferują treści, które niosą za sobą wartość informacyjną lub edukacyjną, a także są aktualne i inspirujące. W tym przypadku pomocne będą również hashtagi, dzięki którym trafimy z treściami do faktycznie zainteresowanych.

Będąc w temacie hashtagów warto nadmienić, że jest to bardzo ważna część funkcjonowania LinkedIna. Tagi te pomagają zwiększyć zasięg (np. poprzez dodanie hashtagu #marketing na końcu publikacji zwiększamy szansę dotarcia do 19 mln osób!), a jeśli chcemy sprawdzić jaką faktyczną „siłę rażenia” ma wybrane przez nas słowo kluczowe, to wystarczy, że wpiszemy je z hashtagiem w pasku wyszukiwania. Pamiętajcie jednak, aby z powodu tych milionów za bardzo nie szarżować! LinkedIn radzi, by przy okazji jednego posta użyć maksymalnie do 3 hashtagów, kierując się jedynie precyzyjnym dopasowaniem ich do opisywanego tematu.

 

Pięć nowości na Company Pages

Na sam koniec warto wspomnieć o nowościach przygotowanych przez LinkedIna dla stron firmowych. Po pierwsze – klikalny przycisk CTA na stronie głównej (pachnie Facebookiem, prawda? 😉). Po drugie – company pages zyskały możliwość stworzenia sloganu marketingowego tuż pod logo i nazwą marki. W tym miejscu mamy do dyspozycji aż 120 znaków, które marki bardzo często wykorzystują do zaprezentowania hasła swoich aktualnych, kampanii marketingowych. No cóż, business is business, a im częściej powtarzane hasło, tym bardziej zapada w pamięć.

Przykład konfiguracji przycisku na Company Page

 

Trzecią nowością są tagi, dzięki którym fani marki wiedzą, jakich słów kluczowych używać, gdy wspominają na temat naszej firmy. Przy użyciu tagów mogą także wyszukać dyskuje i wzmianki na temat organizacji, którą oznaczono odpowiednimi hasztagami. Od tej pory administratorzy firm oprócz postów, mogą też powiązać same company pages z trzema dowolnymi hashtagami, co daje im okazję do wyróżnienia się na tle konkurencji.

Czwartą nowością sprezentowaną przez LinkedIna są eventy, które do tej pory mogły tworzyć jedynie profile prywatne. Sam proces tworzenia wydarzenia jest niesamowicie zbliżony do tego, który znamy już z Facebooka, a więc przy konfiguracji:

  • wybieramy zdjęcie profilowe i zdjęcie w tle
  • nadajemy nazwę eventu
  • precyzujemy czy wydarzenie odbywa się online czy offline
  • dodajemy dane adresowe (lub linki, gdy mamy do czynienia z wydarzeniem online)
  • określamy ramy czasowe wydarzenia
  • dodajemy opis do całego przedsięwzięcia
  • decydujemy czy event ma być publiczny czy też prywatny.

Z kolei ostatnią nowością są kredyty na LinkedInie i bynajmniej nie chodzi tu o pieniądze 😉. Mianowicie, pod nazwą „kredyty” kryją się limity na wysyłanie zaproszeń i każda firmowa strona uzyskuje ich aż sto w skali miesiąca. Krótko mówiąc, 1 kredyt = 1 zaproszenie, a całkowity limit jest wspólny dla wszystkich administratorów. W kontekście wysyłanych zaproszeń warto wiedzieć, że:

  • każde zaproszenie do polubienia firmowej strony jest podpisane imieniem i nazwiskiem wysyłającego,
  • przyjęte zaproszenia wracają do kredytowej puli (to forma wynagrodzenia administratorów przez LinkedIna),
  • administratorzy nagminnie wysyłający zaproszenia do niewłaściwych osób, które je ignorują lub odrzucają, mogą zostać pozbawieni możliwości dalszego korzystania z tej funkcji.

 

*Na podstawie raportu HootSuite Digital 2020

Zostaw komentarz

I accept the Privacy Policy